Szukaj

O co (mi) chodzi w sztuce abstrakcyjnej?

Kasia, 19 maj 2020
O co (mi) chodzi w sztuce abstrakcyjnej?

"Nic nie rozumiem z tych bazgrołów"

Czasem się zdarza, że ktoś patrzy na abstrakcyjny obraz i myśli "Ale o co tu właściwie chodzi? Co ja tu niby powinienem widzieć? Nic nie rozumiem z tych bazgrołów". Jeśli Tobie też się zdarza tak pomyśleć- czytaj dalej. Spróbuję tą kwestię wyjaśnić raz na zawsze ;)

Wiele warstw dzieła sztuki.

Dzieła sztuki często mają więcej, niż jedną warstwę. To znaczy można je odbierać na kilku różnych poziomach. Moim zdaniem najważniejsze są te dwa:

1. Warstwa wizualna, estetyczna, czyli po prostu to, co widzimy. Jak obraz wygląda. To pierwsza warstwa, którą zauważamy i czasami jedyna na której poprzestajemy. Oprócz tego, czy obraz nam się estetycznie podoba, czy nie, warto tu zadać sobie kilka dodatkowych pytań.

    -Jaki emocjonalny ładunek ma ten obraz, co we mnie budzi?

    -Co się we mnie dzieje, kiedy na niego patrzę? Czuję sie pobudzona, uspokojona, zaniepokojona?

    -Czy ta kompozycja przypomina mi jakieś moje przeżycie, jakiś mój stan? Może być tak, że zobaczymy dany obraz i od razu poczujemy „Wow, ten obraz totalnie wyraża to, jak się czułam, gdy…

    -Możemy też się zastanowić, spróbować odkodować co artysta chciał nam przez ten obraz powiedzieć (albo co w nas wywołać) tylko na podstawie tych wizualnych, widocznych gołym okiem wrażeń.

    Warstwa wizualna jest bardzo, bardzo ważna. Jest fundamentalna i możemy mieć piękne doświadczenie sztuki nawet, jeśli poprzestaniemy tylko na niej. W abstrakcyjnych obrazach jest trochę tak, jak w muzyce instrumentalnej. Słowa nie opowiadają żadnej historii, nie wiemy „o czym to jest”, ale samo brzmienie abstrakcyjnych dźwięków, sama melodia, wywołują w nas COŚ. Tak samo jest z abstrakcyjnym obrazem- on działa na nas za pomocą wizualnych bodźców- kolorów, kontrastów, linii, plam, kompozycji, itd.


    2. Druga warstwa to tak zwane „co artysta miał na myśli”, i przeważnie są to znaczenia, do których nie dojdziemy na własnego „czuja”. Często dzieło sztuki jest reakcją na bardzo konkretną sytuację w czasie i miejscu, w którym żyje artysta i poznanie tych okoliczności może nam bardzo poszerzyć jego doświadczenie. Jeśli dodatkowych informacji o obrazie nie ma obok niego, to warto ich poszukać ich np. w internecie.

      Ta druga warstwa wzbogaca i poszerza nasz odbiór dzieła, ale często nie jest do niego konieczna. Ja osobiście nie lubię takich obrazów, których w ogóle nijak nie da sie odebrać bez przeczytania dodatkowych wyjaśnień. Najbardziej cenię te, które same w sobie na mnie jakoś działają, mogę je odebrać osobiście, przefiltrować przez własne doświadczenie. A później- chętnie doczytam o co jeszcze w nich chodziło artyście, czy jest w nich jeszcze jakieś kolejne dno. 

      No więc o co MI chodzi w sztuce abstrakcyjnej?

      1. Próbuję stworzyć coś pięknego. Nie zawsze się udaje. Ale kiedy się udaję, to mam cudowne poczucie satysfakcji, spełnionej misji, szczęścia.
      2. Malując abstrakcyjnie mogę improwizować, a to jest dla mnie ogromnie radosne zajęcie, w którym sie zatracam. I sama siebie zaskakuję efektami. Tak, jakby to malowanie odbywało sie z jakiegoś innego, może głębszego miejsca we mnie. Jest w tym taki element „wrażania siebie”, dawania upustu emocjom i w ogóle wszystkiemu, co siedzi w środku. To jest bardzo piękne doświadczenie tym bardziej, że później w tych śladach odnajduję się już nie tylko ja, ale też inni, którzy na moje obrazy patrzą.
      3. Ale to nie wszystko. Właściwie we wszystkich moich obrazach, także abstrakcyjnych jest też ta druga warstwa- to słynne „co artysta miał na myśli”. To, co maluję i jak ma treść mimo, że nie ma konkretnych przedstawień. Może obejrzyjmy to na przykładach! :)
      Finding hope

      -obraz Finding hope był najpierw wyrzuceniem i spojrzeniem w oczy trudnym emocjom, gniewowi, złości (ciemne plamy), a potem szukaniem nadziei i wychodzeniem z nich krętą drogą (jasne esowate linie pomiędzy nimi, prowadzące do góry i „do światła"

      -obrazy z kolekcji Beautiful Mess mają mnóstwo warstw, bardzo różnorodnych, zbudowanych z różnych mediów- farby akrylowe, akwarele, kredki, ołówki, pigmenty, różne konsystencje i wizualne efekty. Ta warstwowa budowa to odzwierciedlenie bardzo trudnego, bardzo skomplikowanego czasu pandemii, w którym kolekcja powstawała. Trudy przeplatają się z pięknymi chwilami i gestami, strach z nadzieją, złość i podejrzliwość z miłością i troską. To czas brania pod lupę wszystkich elementów, z których budujemy nasze życie, bo nagle wiele z nich staje się niemożliwe. I te obrazy to jest właśnie taki świat i nasze życie pod lupą i jednocześnie z lotu ptaka: buduje je mnóstwo przeróżnych warstw, one się na siebie nakładają, zasłaniają, trochę walczą, trochę uzupełniają, błędy (nieudane, nietrafione plamy) są okazją do zmian i przekuwają się w nowe możliwości, budując całość. To wszystko jest skomplikowane, pełne kontrastów, różnorodne. Ale jednak, przynajmniej dla mnie, piękne. Stąd nazwa- „piękny bałagan", która też odnosi się do budowy obrazów.

      -w powstającej właśnie kolekcji malowanej naturalnymi farbami kompozycje są baaaardzo uproszczone, właściwie wydaje się, że naprawdę chodzi tu tylko o te plamy. Bo tak jest. Chcę się całkowicie skupić na kontemplowaniu cudu, jakim dla mnie są te pochodzące z natury barwy. Chcę tylko tworzyć z nich abstrakcyjną plamę i patrzeć na ten kolor, zachwycać się nim. Zachwycać się, że jest taki piękny, że nie stworzyłam go ja, ani pracownik laboratorium, tylko natura. I czuć, że z tej samej Siły, która stworzyła przepyszne i odżywcze awokado i ukryła przepiękny kolor w jego pestce, pochodzę też ja. Wydestylowane z kwiatów, owoców, z drewna kolory pokazują mi tajemnicę, której nigdy nie odkryję, ale jest dla mnie absolutnie fascynująca. Nie chcę jej zagadywać malując nią kwiaty, pejzaże, czy jakiekolwiek inne historie. Chcę tylko patrzeć na ten kolor, bo to już mi wystarcza do totalnego zachwytu. Więcej byłoby zagłuszaniem dziejącego się po cichu cudu.


      Przeważnie chodzi o coś więcej

      Choć to nie zawsze wiadomo na pierwszy rzut oka, to przeważnie chodzi mi o coś więcej, niż po prostu, żeby chlapać farbą i żeby to ładnie pasowało do nowoczesnego wnętrza. Choć nie mówię wcale, że to byłoby coś złego. Jednak zawsze jest jakaś idea, którą tymi plamami chcę opowiedzieć. Ale mam też nadzieję i tak staram się malować, żeby wytłumaczenie tej idei nie było niezbędne do cieszenia się obrazem. Albo może, żeby ona była tak trafnie wyrażona, żebym ja nie musiała już nic tłumaczyć. Żeby czuła ten przekaz osoba, która nie ma o mnie bladego pojęcia i nie ma linka do tego bloga, ale przypadkiem znalazła się właśnie przed moim obrazem. Z drugiej strony, bardzo się cieszę, że tworzę w czasach, kiedy mogę mieć bezpośredni kontakt z odbiorcami. Że mogę pokazywać jak moje obrazy powstają, przy okazji opowiadać o co mi w nich chodzi i jeszcze dla pewności dołączać do zamówień karteczki z opisami ;).


      Ale nawet gdyby to się nie udało, nadal pozostaje najważniejsza warstwa. Ta, którą Wy tworzycie w swoich głowach patrząc na obrazy.

      Koszyk

      Twój koszyk jest pusty.

      Dokonaj swoich pierwszych zakupów

      Cena zestawu: %bundleSum%
      Anuluj